piątek, 19 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 4

*Oczami Kelly*


Po spotkaniu z Nat byłam na nią wściekła! Okłamała mnie...myślałam że sobie ufamy, ale jak się okazało to do końca tak nie było. Gdy wybiegłam z clubu, nie chciało mi się wracać do domu. Poszwendałam się jeszcze po parku i w końcu postanowiłam wrócić do domu. W domu włączyłam laptopa i puściłam muzykę na fula. Mama coś tam krzyczała z dołu, ale ja to totalnie olała i jeszcze zamknęłam drzwi żeby nie mogła wejść. Słuchałam muzyki gdy nagle zadzwonił telefon, wyświetliło mi się że dzwoni Nat, olałam to i wyłączyłam telefon całkowicie. Około 22.30 wyłączyłam muzykę i upewniwszy się że rodzice już śpią poszłam zapalić na balkon, zapaliłam i myślałam nad wszystkimi rzeczami  które się ostatnio wydarzyły, to wszystko było jakieś takie dziwne...gdy wypaliłam już całego wróciłam do pokoju i postanowiłam się wykąpać i położyć bo jakoś to wszystko bardzo mnie zmęczyło.

NASTĘPNEGO DNIA

Obudziłam się o 6.30. Umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół,  rodziców już nie było więc pewnie dziś mieli dużo spraw do załatwienia. Zjadłam tylko jabłko i wróciłam do mojego pokoju. Przypomniałam dobie że wczoraj wyłączyłam telefon więc go włączyłam i zobaczyłam że mam nieodebranych 8 połączeń w tym 6 od Nat a 2 od jakiegoś obcego numeru. Włożyłam telefon do torby i wyszłam do szkoły. Nie chciało mi się iść do budy i do tych pieprzonych klimatów, ale niestety nie miałam wyboru, bo po kłótni z Nat już wolałam być w tej budzie niż gdzie indziej a sama. Autobus przyjechał dziś punktualnie a że jechałam tym wcześniejszym byłam w szkole wcześniej. Poszłam do ogrodu szkolnego i usiadłam z dala on innych. 
Siedziałam sobie i słuchałam muzyki gdy nagle usłyszałam za sobą kroki, odwróciłam się i zobaczyłam całą piątkę. Zayn, Harry i Louis stali z przodu a pozostała dwójka za nimi, nie odezwałam się do nich ani słowem i odwróciłam od nich. Oni jednak usiedli ze mną przy ławce, więc nie wytrzymałam i odezwałam się do nich:
-Kurwa! Czy wy nie widzicie innych ławek?
-Widzimy, ale ta zainteresowała nas najbardziej-odezwał się Harry
-A ja mam to w dupie, bo ja tu siedzę i chcę być sama!
-Ta...a ten, no...-zaczął Louis, ale Harry mu przerwał i dokończył za niego
-Ten chłopak ze szpitala to Twój chłopak?
-Nie...to tylko przyjaciel
-O! Czyli do przyjaciela można się aż tak bardzo przytulać?
-Kurwa! Coś CI nie pasuję? To moje życie i będę robiła co mi się podoba, a wczoraj byłam w takim stanie, że chyba do każdego bym się przytuliła, bo nie na co dzień jest tak że umiera matka najlepszej przyjaciółki, a potem okazuję się że twoja przyjaciółka Cię okłamał!-powiedziałam to do nich i nawet nie zauważyłam, że zaczęły mi lecieć bardzo mocno łzy.  
-Aha, to sorry-powiedział Hary i nastała cisza, w której Zayn podał mi chusteczkę. Nagle przypomniałam sobie wszystko co mnie smuciło przez te kilka dni i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem, o dziwo nie hamowałam tego chociaż wiedziałam, że powinnam żeby nie wyjść na jakąś laskę która tylko udaję twardą, ale miałam to w tym momencie głęboko w dupie. Wstałam i gdy chciałam od nich odejść Harry nagle podszedł i mnie przytulił. Nie odepchnęłam go w pierwszej chwili co było dla mnie jeszcze dziwniejsze, ale w końcu odzyskałam rozum i odsunęłam się od niego i poszłam do łazienki żeby opłukać twarz dziwną wodą i poprawić makijaż. Na lekcje weszłam opóźniona 5 min, ale nauczyciela jeszcze nie było, za to gdy popatrzyłam się w stronę chłopaków i napotkałam wzrok Harrego uśmiechnął się do mnie.
Podeszłam do niego i syknęłam:
-To że dałam się Tobie przytulić nie znaczy że Cię lubię! Po prostu miałam taką chwilę słabości, ale obiecuję Ci że już nigdy nie zdarzy się ona w Twojej obecności...
-A szkoda bo...-zaczął Harry ale nie usłyszałam go bo włożyłam sobie słuchawki do uszu. Po 15 minutach lekcji nauczyciela nadal nie było więc schowałam zeszyt i wyciągnęłam na krzesełku. Nagle ktoś usiadł koło mnie, wyjęłam słuchawki i odwróciłam się. Zobaczyłam Louisa:
-Hej, pamiętasz ja Ci mówiłem, że robimy imprezę? 
-No, chyba coś tam pamiętam, ale jeśli chodzi Ci o to czy wpadnę to nie wiem...bo po tych ostatnich wydarzeniach nie mam jakoś ochoty...
-To może poprawi Ci się humor jak przyjdziesz? 
-Nie wiem, a kiedy?
-Dziś od 18
-Dobra może będę, ale nie obiecuję bo nie wytrzymam w towarzystwie tego zjeba..
-Jeśli mówisz o Harrym, to spoko, ja się tym zajmę-powiedział Zayn i poszedł do reszty, ale gdy usiadł to gapił się na mnie do puki ktoś go nie zawołał.

                          
Po powrocie ze szkoły, postanowiłam że jedak pójdę do nich bo Louis miał rację, może jak się rozerwę to poprawi mi się humor?
Zapaliłam siebie jeszcze fajkę, sprawdziłam różne strony internetowe i powoli zaczęłam się szykować.


_________________________________________________________________________________
No hej!
Mam nadzieję, że Wam się podoba, mi tak nie zbyt...






piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 3

*Oczami Natashy*
Wszystko mi się wali...moja najlepsza przyjaciółka poszła do innej budy, mama zdradzała tatę...a teraz jej już nie ma...a na dodatek okłamałam moją przyjaciółkę...
Byłam załamana, telefon się do mnie urywał, wiadomości przychodziły, ale ja nawet na niego nie zerknęłam.
Siedziałam przy oknie i patrzyłam się w niebo...tata nie wrócił do tej pory z pracy...nagle ktoś zadzwonił do drzwi, nie chciało mi się iść otworzyć...chciałam być po prostu sama. Zignorowałam to i siedziałam dalej przy oknie, ale dzwonek do drzwi nadal nie ustawał. Zeszłam wściekła na dół i otworzyłam drzwi:
-No co kurwa!!-wrzasnęłam
-...chciałem tylko się upewnić czy z Tobą wszystko okey?-powiedział Matt
-A to ty...tak wszystko okey...-powiedziałam i po chwili zastanowienia dodałam-jak chcesz to wejdź.
Matt wszedł do środka i poszliśmy do mojego pokoju.
Zapaliłam fajkę i odłożyłam ją na chwilę do popielniczki żeby móc otworzyć piwo które przyniósł Matt.Plik:Papierosa 1 ubt 0069.jpeg-Ty to zawsze o mnie pomyślisz-zaśmiałam się do niego
Posiedzieliśmy trochę w pokoju najpierw w ciszy, ale potem zaczęliśmy gadać o różnych rzeczach.
Gdy Matt poszedł do siebie postanowiłam zadzwonić do Kell i spotkać się z nią aby wszystko jej wyjaśnić. Wybrałam jej numer i po kilku sygnałach od razu odebrała:
-No hej skarbie! W końcu dzwonisz!
-Hej, musimy się spotkać.
-Jasne! A gdzie?
-Tam gdzie zawsze
-Ok
Po rozmowie wyszłam z pokoju zeszłam na dół i zamknęłam dom.
Kell już tam na mnie czekała. Gdy mnie zobaczyła to mocno mnie przytuliła. Ja postanowiłam od razu przejść do rzeczy:
-Słuchaj Kell, ja Cię okłamałam...
-Co? Jak to?
-Bo moi rodzice wcale nie pojechali nigdzie tylko tata pracuję bardzo długo a mama zdradzała tatę...
-Ale nie mogłaś mi tego powiedzieć? Przecież jesteśmy przyjaciółkami! Ufamy sobie...a przynajmniej jak widzę ufałyśmy!!-krzyknęła Kell i wybiegła z clubu...
Wróciłam zrezygnowana do domu i położyłam się zapłakana, w tej chwili miałam dość swojego życia...



_________________________________________________________________________________
Hejka, tu Natasha, sorry że tak krótko ale jakoś nie miałam weny...mam nadzieję że następny pójdzie mi lepiej, i mam nadzieję że u Kelly będzie się coś działo :*