*Oczami Kelly*
Obudziłam się o 7.00. Zanim się wyszykowałam była już 7.30. Po śniadaniu gdy wychodziłam z domu mama mnie zatrzymała:
-Kochanie, może Cię podwieźć?
-Nie, dzięki.
-Ale się spóźnisz!!
-No i co?-powiedziałam i wyszłam. Do szkoły miałam spory kawałek, a autobus się spóźnił i pod szkołą byłam o 8.30. Kurwa, pierwszy dzień szkoły a ja już spóźniona-pomyślałam sobie-a co tam, trudno się mówi. Gdy weszłam do środka okazało się, że był tylko apel i uczniowie idą na spotkanie z nauczycielami i klasą. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce na tyłach klasy, aby móc esemesować z Nat i innymi. Gdy już wszyscy weszli do klasy bardzo mnie to zdziwiło bo klasa liczyła tylko 14 osób. O ja pierdole, będę często przy odpowiedzi. Rozglądałam sie po klasie i spostrzegłam, że jakaś piątka chłopaków gapi się na mnie, Przyjrzałam się im i rozpoznałam, byli to Ci sami których spotkałam w clubie. Blondyn z którym tańczyłam podniósł się i podszedł do mnie:
-Hej
-Siem
-Jestem Niall, wczoraj zapomniałem Ci się przedstawić
-Taa..ja Kelly
Chwilę potem Niall wrócił do swoich koleszków, a ja zostałam poproszona przez wychowawce o przedstawienie się klasie. Kurwa, jak ja tego nienawidzę-pomyślałam sobie ale wstałam i powiedziałam kilka słów o sobie. Gdy skończyłam zauważyłam że chłopak, na którego wpadłam i jego paczka gapią się na mnie ze zdziwieniem a nauczyciel nie wygląda na zadowolonego. Dziewczyny w klasie dziwnie się na mnie gapiły, miałam wielką ochotę im przyjebać.
Na przerwie wyszłam na dwór żeby zapalić. Po drodze zawadziłam drogą o korzeń jakiegoś drzewa i jebłam. Pomógł mi wstać jakiś chłopak...gdy wstałam zobaczyłam, że to ten z clubu. Wcześniej nie zauważyłam, że jest całkiem przystojny i że ma zajebiste oczy.
-Dzięki i sorry za wczoraj-powiedziałam trochę oschle
-Może trochę ładniej?
-Marzenie gnoju
-Louis, jak coś-przedstawił się ignorując moją ostatnią odzywkę
-Ehe...-powiedziałam i ruszyłam w stronę muru. Zapaliłam papierosa i przeczytałam esa od Nat
"No co tam? Jak tam klimat?
odpisałam jej
"Siem, chujowo! Już mam dość, a nawet godziny tu nie jestem..." schowałam telefon do kieszeni a kiedy podniosłam głowę zobaczyłam jakiegoś chłopaka, i aż krzyknęłam. Nie wiadomo skąd się wziął i na serio mnie trochę przestraszył
-Hej!-powiedział chłopak z loczkami na głowie-Harry jestem
-Wiem jak masz na imię!
-Oo to miło
-Tak...kurwa daj mi święty spokój, chcę być chociaż przez chwilę sama!
-Okej...ale jakbyś czegoś chciała albo coś to przychodź śmiało-powiedział i odszedł do reszty.
Tsaa...na pewno będę coś od was chciała. Pod koniec lekcji dostałam od Nat esa żebym przyjechała najszybciej jak mogę. Pobiegłam na przystanek, ale okazało się że autobus mam dopiero za pół godziny, czyli wychodzi na to że u Nat byłabym dopiero za półtora godziny. Chujowo...-pomyślałam i nagle przypomniałam sobie propozycję Harrego. Kurwa, nie spodziewałam się że jednak o coś ich poproszę...odwróciłam się i zobaczyłam, że wszyscy zmierzają do samochodów. Pobiegłam w ich stronę i na szczęście zdążyłam dobiec do ostatniego samochodu, który jeszcze nie odjechał. Gdy okno się otworzyło zobaczyłam Louisa: O nie tylko nie on-pomyślałam sobie, ale trudno lepsze to niż nic
-Mógłbyś mnie podrzucić?
-Jasne, wskakuj-nie dziękując mu wsiadłam do samochodu nie zapinając pasów-bo po co?
W drodze kątem oka widziałam że często się na mnie patrzy, w końcu nie wytrzymałam i krzyknęłam na niego:
-No co się tak kurwa gapisz?!
-Ty zawsze taka jesteś?
-Zazwyczaj
-To może czas to zmienić?
-Raczej nie
-Ok, Twoja sprawa.
Wychodząc z samochodu nic nie powiedziałam ale Lou złapał mnie za rękę i powiedział:
-Jutro jest u nas impreza dla Zayna, wpadnij będzie mu miło.
-Taa...może wpadnę.
O Boże...coś się ze mną dzieje, przecież normalnie nigdy nie miałabym ochoty iść na imprezę do kogoś takiego, kto...sama nawet nie wiem, wiedziałam tylko że byłam na tego faceta zła, ale jednocześnie mnie pociągał...a najgorsze jest to że każdy z tej piątki mnie pociągał....chyba oszalałam.
W domu zmieniłam ubranie i poszłam prosto do Nat. Spotkałam ją przed domem całą zapłakaną:
-O Boże! Co się stało?
-Mama miała wypadek, a tata jeszcze nie wrócił z pracy...
-A dzwoniłaś do niego?
-Nie odbiera, jak zwykle!
-Dobra jedziemy do szpitala-powiedziałam i pomogłam jej wstać. W drodze do szpitala Nat przestała płakać, i chciała żebym opowiedziała jej o szkole. Powiedziałam jej wszystko co się zdarzyło i opowiedziałam o cudownej piątce. Pod szpitalem Nat poprawiła makijaż i weszłyśmy do środka.
Od razy przy wejściu zahaczył Nas jakiś młody lekarz:
-Panie może w sprawie Elizy Barnes?
-Tak, a coś już wiadomo?
-Przykro mi ale niestety, urazy były zbyt wielkie, żeby dało się ją uratować...
-NIE! Krzyknęła Nat i upadła na kolana i znowu zaczęła płakać. Objęłam ją a drugą ręką wyjęłam telefon i zadzwoniłam najpierw do Matta a potem do Davida. Po 15 minutach Matt był już w szpitalu. Objął Nat a ja odeszłam trochę od nich i usiadłam na parapecie. Dlaczego to akurat musiało się wydarzyć teraz? i czy w ogóle musiało? Po chwili przyszedł David i objął mnie. Mama Nat, była dla mnie momentami lepsza niż moja własna matka...łzy poleciały mi po policzku. Nagle do szpitala weszła "magiczna piątka". Ja pierdole-pomyślałam sobie-czy oni muszą być wszędzie tam gdzie ja? Nie chciałam wiedzieć po co tu przyszli ani dla kogo, chciałam tylko wypłakać się w czyiś ramionach. Odwróciłam delikatnie wzrok w stronę chłopaków i zobaczyłam, że Zayn, Harry i Louis mają wzrok mordercy. Ciekawe o co im chodzi. Schowałam znowu głowę w Davida i myślałam o tym wszystkim co się stało.
Po pół godziny Nat się pozbierała i razem z Mattem pojechali do niej do domu, Ja z Davidem wróciłam pod mój dom:
-Dzięki że mnie odprowadziłeś-powiedziałam mu i chciałam pocałować w policzek, ale on odwrócił głowę i nasze usta się spotkały. Wtedy on przycisnął je bardziej do moich. Odepchnęła go lekko nie wiedząc co o tym myśleć:
-Co to miało być?
-Sam nie wiem, sorry, to się więcej nie powtórzy-powiedział David, odwrócił się i poszedł.
Weszłam do domu i poszłam od razu do Swojego pokoju. Nie chciało mi się spać więc włączyłam laptopa weszłam na Facebooka, ale nic tam nie było ciekawego ani nowego więc go wyłączyłam i położyłam się na łóżku. Po kilku minutach włączyłam sobie na telefonie muzykę i myślałam o tym wszystkim co się dziś stało.
Przed snem poszłam jeszcze zapalić na balkon. Noc była chłodna, ale przyjemna.
Wróciłam do pokoju, położyłam na łóżku i zasnęłam.
niedziela, 24 marca 2013
sobota, 23 marca 2013
Rozdział 1
*Oczami Kelly*
Siedziałam u siebie w pokoju i myślałam o różnych rzeczach. Najgorsze było to, że wakacje się już kończyły, a mnie moi rodzice przenieśli do innej budy. Nagle z zamyśleń wyrwał mnie telefon od Nat.
-Siema złotko
-Siem
-Słyszałam, że u Matta ma być dziś niezła impreza, wbijasz?
-No pewnie. Przynieść towar?
-Jasne, to do zobaczenia
-Nara-rozłączyłam się i pomyślałam, że jak mam być daleko od moich przyjaciół i chodzić do klasy z jakimiś przydupasami, to chociaż w ostatni dzień wakacji będę się zajebiście bawić. Przebrałam się, i schowałam do torby lufę i spakowałam tylko 4g Marihuany bo tyle mi zostało. Kurwa, mało tego pomyślałam sobie. Zeszłam na dół i powiedziałam do rodziców:
-Wychodzę!
-A gdzie?
-Jezuu!! Po prostu wychodzę! Ok?
-Dobra, idź.
Ja pierdole...jak ja tego nienawidzę. Gdy szłam na autobus zadzwoniła moja komórka, dzwoniła Nat:
-Tak?
-Nie uwierzysz, jak Ci powiem to jebniesz!!
-No to gadaj!
-Moi rodzice wyjeżdżają na tydzień, więc mam chatę wolną!!
-Tak!! No to szykuję się zajebisty tydzień...chociaż po szkole będę mogła się rozerwać...
Rozłączyłam się i wsiadłam do autobusu. Za 15 minut byłam już pod clubem, który prowadził kolega Matta.
Weszłam do środka i zobaczyłam już wszystkich. Podeszłam do nich i każdego cmoknęłam w policzek.
-To co, zabawimy się jakoś, czy cały czas będziecie tu stać?-powiedziałam i bez zastanowienia pociągnęłam za sobą na parkiet Davida. Po tańcu byłam bardzo spragniona dlatego poszłam do barku zamówić drinka. Po jego wypiciu zapytałam się ich:
-Idzie ktoś zapalić?
-Ja-powiedział David, a że chyba nikt inny nie chciał to poszliśmy sami. Wyszliśmy przed club i zapaliliśmy.
-Masz jakiś towar dzisiaj?
-Tak, ale kurwa tylko 4 g bo tyle mi zostało...
-Wystarczy, tylko nie można dopuścić do tego Matta, bo ten zjeb nam to zajebie...
-Heh, racja-powiedziałam i zaciągnęłam się. Gdy skończyliśmy weszliśmy z powrotem do clubu. Poszłam do Nat i Matta, ale widząc, że gadają zostawiłam ich bo wiedziałam, że Matt podoba się Nat, dlatego zmieniłam kierunek i nie chcący na kogoś wpadłam:
-Kurwa, jak łazisz ofermo!-ofuknęłam chłopaka
-Wyluzuj laska!-powiedział do mnie
-Jestem wyluzowana-powiedziałam i odeszłam. W sumie to była moja wina a nie jego, ale mam to w dupie, nie mam zamiaru go przepraszać. Poszłam kilka kroków dalej i postanowiłam, że wyrwę jakiegoś chłopaka do tańca bo trzeba się zabawić. Podeszłam do stolika, który był najbliżej i zauważyłam, że siedzi tam ten chłopak na którego wpadłam. O kurwa, tylko nie on-pomyślałam ale koło niego siedzieli chyba jego koledzy więc mogłam wybrać, któregoś z nich.
-No siem, chłopcy
-Hej
-Któryś zatańczy?
-Ja!-krzyknęli wszyscy oprócz tego bruneta na którego wpadłam
-To może ty?-pokazałam na blondyna
-Zgoda-powiedział i razem z nim poszłam na parkiet.
Po kilku piosenkach miałam już dość, więc grzecznie mu podziękowałam i wróciłam do Nat i Matta.
-Gdzie David?-spytałam
-Liże się z tamtą lalą-powiedziała Nat i wskazała na jakąś laską, która lizała się z Davidem
-No chyba kurwa nie-powiedziałam wkurzona i poszłam w ich stronę, ale Nat mnie zatrzymała:
-Czy by naszej kochanej Kell coś przeszkadzało?
-Weź przestań-powiedziałam na nią wkurwiona i odeszłam kawałek dalej. Zastanawiałam się, dlaczego poczułam zazdrość. Przecież kochałam Davida tylko jak przyjaciela-brata i nic więcej.
Po powrocie do domu byłam bardzo zmęczona, ale musiałam się jeszcze spakować na jutro do szkoły. Chciałam sobie zajarać Marihuanę, ale gdy sięgnęłam do torby zauważyłam, że nigdzie jej nie ma:
-Kurwa-powiedziałam sama do siebie-Będę musiała jutro załatwić.
Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Bohaterowie
Kelly McGraff ma 17 lat. Jest rozpieszczoną nastolatką pochodząca z bogatej rodzinki. Przyjaźni się tylko z kilkoma dzieciakami z jej szkoły. Jej najlepszą przyjaciółką jest Natasha.
Natasha Barnes ( w skrócie Nat) ma 17 lat. Chodzi do tej samej klasy co Kelly, przyjaźni się z nią od zawsze. Kocha się po tajemnie w Macie.
Matt Colins ma 17 lat, chodzi z dziewczynami do klasy i od niedawna się z nimi przyjaźni. Razem z nimi szaleje na imprezach.
David Harlems ma 17 lat. Przyjaźni się z pozostałą trójką i należy do ich paczki. Gra na gitarze i podkochuje się w Kelly odkąd ją zobaczył.
Liam Payne
Louis Tomlinson
Niall Horan
Zayn Malik
Harry Styles
Subskrybuj:
Posty (Atom)








